|
|
Marcin - zawodowo inżynier, Politechnika Warszawska, 2 fakultety.
|
Na co dzień pracuje z ludźmi. Niezawodowo podróżnik, niepoprawny optymista. W chwilach wolnych obmyśla gdzie by tu pojechać. Twierdzi, że KOCHA Azję a Azja KOCHA jego. Słowa klucze jego osobowości to - ŚMIECH, ŚMIECH i UŚMIECH.
|
Alicja - zawodowo mgr fizjoterapii, AWF Warszawa.
|
|
|
Na co dzień pracuje z dziećmi. Niezawodowo podróżnik. Po powrocie do domu patrzy przez różowe okulary na Marcina. Okulary są potrzebne, żeby nie denerwować się zbytnio, jak przyłapie go na obmyślaniu gdzie by znów pojechać. Słowa klucze jej osobowości to - CISZA, SZMER i ECHO.
|
My - poznaliśmy się poza granicami Polski. W drodze.
Od tego czasu ciągle gdzieś zmierzamy. I nie chodzi o pracę czy imieniny u Cioci Kloci. Jesteśmy ludźmi drogi.
Zaczeło się od krótkich wyjazdów. Potem przyszedł czas na głęboką wodę - miesięczny wyjazd do Nepalu i miesięczny pobyt w Indiach.
Azja nas zauroczyła. Z tesknotą poszukujemy jej kolejnych obliczy.
Rosja, Bajkał - to tylko kilka przystanków. Dalej była Gruzja, Armenia i Turcja. Drogi zaprowadziły nas też z powrotem do Nepalu a z tamtad już tylko rzut bananem do kolorowych Indii.
2008 r. zaskoczył nas w Pamirze. Na szczęscie nie utknęliśmy w nic nierobieniu - straliśmy się przekazać naszą Azjatycką Pasję innym - stąd ciągłe powroty do magicznego Napalu i równie niezrozumiałych Indii. W 2009 r. nasza przygoda z Azją zrobiła sie GO(Ł)A ... dlaczego ? sprawdźcie w galerii ...
Magiczny Kaukaz, brama do niezwykłej Azji - otworzył się na przed nami na nowo. Podzielony i zmęczony odwiecznymi konfliktami. Wciąż dziki i niedostępny a jednak pełen ludzkiej życzliwości i niesamowitych zdażeń, które znajdziecie w Zapiskach z Podróży.
W 2010 wszystko jest jak sen. Piękny azjatycki sen. Zobaczyć znowu Himalaje. Spotkać starych, dobrych przyjaciół. Odwiedzić
dzieciaki, które jakoś mocno wyrosły. Czas płynie bardzo szybko. Pewni jesteśmy jednego - ciągle tęsknimy, nie wiemy co będzie dalej.
Z nadzieją patrzymy do przodu. Wierzymy, że droga zaprowadzi nas znowu na azjatycki ląd ...
|